Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 136 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Archiwum

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2492

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl

Kategorie

internatowa wigilia i leń

środa, 21 grudnia 2011 20:27

Wczoraj był cudny dzień. Był wtorek ;)

W internacie była wigilia.Wróciłam ze szkoły, razem z Olą ogarnęłyśmy pokój. Trzeba było posprzątać w końcu. Tak na święta, to w sam raz. Potem poszłam pomóc w przygotowaniach do kolacji wigilijnej, tak przed trzecią. Ustawiane były stoły przez chłopaków, którzy potem się zresztą zmyli. Dziewczyny układały obrusy, talerze sztućce, serwetki, szklanki. Myłyśmy owoce i kładłyśmy je na patery. Potem była próba na jasełka, taka generalna, już nawet w strojach. Hm, mój strój ? Bez komentarza ... Maskara. Miałam czerwoną spódniczkę w kratkę, i nie rajstopy pod spodem tylko takie grubsze getry. Miałam jeszcze na nogach opaskę z gazą, ale i tak mi przeciekło ;(

Jasełka. Hm, bosko nam to wyszło. Dołożyli mi jeszcze powitanie wszystkich gości (taaak, z zaproszonych byli tylko nasi wychowawcy, ale bez Rudej, i tylko 2 pani dyrektorki, reszta, jak rok temu nie przyszła) a potem zaczęliśmy. Było bosko. Potem podzieliliśmy się opłatkiem, każdy z każdym. No ja praktycznie z każdym, tylko bez Ruskiej... Nieważne, my się chyba nie lubimy, ale nawet nie wiem dlaczego. Ona w każdym razie za mną nie przepada. A potem bylo żarcieeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Były pierogi, i kapucha. Ale kapucha była niedobra. A pierogów było mało. Rybka, ziemniaczki, barszcz, oddałam go Ali, bo był ohydny. i góra owoców i pierników. Hmmmmm, potem śpiewaliśmy, nie tylko kolędy, w ogóle kolęd nie było, Dżem, i te sprawy leciały, no i 'Merry Christmas Everyone'. Bosko było. Potem poszłam do pokoju, reszta ogarniała syf, sprzątała, trzeba było rozłożyć stoły jak były wcześniej. Ja poszłam, bo ja to układałam, a inny przyszli na gotowe. Więc niech oni posprzątają, a taka Ala, to w ogóle, królowa, nie przyszła pomóc szykować, i zmyła się pierwsza, i nawet nie sprzątała. Nie, nie kabluję.  Ja poszłam się myć, to było po 20. Czyli w sumie pięć godzin.

Planowałam wczoraj wieczorem jeszcze trochę ogarnąć fizykę na sprawdzian, no i łacinę. Ale stwierdziłam, że jestem padnięta. No naprawdę zmęczona.Tylko z Olą rozłożyłyśmy łóżka, wzięłyśmy pierniki, i jakąś podróbę picollo z biedronki. I wytrąbiłyśmy to same, na dobry sen. Butelka stoi w widocznym miejscu. No i nie uczyłam się.

Hm, był plan, by wstać wcześniej, ale jak zwykle nie wyszło. Poszłam na  śniadanie w piżamie. w końcu nie spieszyłam się, bo na gerę nie poszłam. kartkówkę im i tak zrobiła. Ponoć było tylko 14 osób, z 23. Pani zagroziła, ze powie naszej wychowawczyni. Ale chyba nie powiedziała, bo na bioli nic nie powiedziała. I dobrze. Poszłam do biblioteki, pouczyłam się trochę, i poszłam na sprawdzian z fizy. Zaskoczona byłam, bo dosyć łatwy, hm, za łatwy. Czyżby haczyk ??? Potem łacina, kolega zrobił każdemu ściągę, bo wiedzieliśmy co będzie. Była chwila trwogi, bo pani otworzyła tablicę, a tam było coś innego, ale starła, i napisała dokładnie to , co było na naszych kartkach ;) To była najprostsza piąteczka w tym roku, i ostatnia. A potem zabaniaczyłam z francuskiego, jak zresztą było wiadomo, nie umiałam, muszę to zaraz po świętach poprawić, a z tym może być problem. Potem był polski, i pani jednak nie zrobiła kartkówki, z ich debilne ponoć zachowanie w poniedziałek. Dalej nie wiem o co chodzi, bo mnie nie było. Za to zrobiła dyktando, tak na święta. A potem poszłam sobie.

Wróciłam dzisiaj do domu, spakowałam się, Ola mnie odprowadziła na autobus, no i jestem. Hm, chyba naprawdę nie żałuję, że nie zostałam na czwartek, na klasową wigilię, jasełka klasy IIB. Zasnę w swoim łóżku, to się liczy. I będę mogła wstać o której chcę. Babcia obiecała na jutro tortillę. Kocham babcię. Mama wraca pojutrze. Z tatą ...

Zaraz po świętach Łódź. Może to i dobrze ?? Jeszcze nie wiem, mam mieszane uczucia.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Tak boli dorosłość.

środa, 21 grudnia 2011 20:17

Siedem dni do wyjazdu. Walizka spakowana, mp3 ściągnięte (jestem paskudnym, małym złodziejem plików), pół kilo kokainy już przylepione taśmą do brzucha. Skoro wszystko jest gotowe, czas dowiedzieć się gdzie ja lecę? Po wpisaniu w google grafika słowa 'Manchester' wyświetla mi się słodki czerwony diabełek, dużo Wayne'a Rooney'a i zdjęcie stacji benzynowej.

Jeśli chodzi o pakowanie to walka nie była łatwa, ale misja zakończyła się sukcesem. Pierwotne 24 kg zostało znacznie zmniejszone po interwencji rodziców do 21. Wypadły dwie pary butków na obcasie ('przecież jest zima'), słuchawki ('kupisz w Anglii'), prostownica ('ty sobie żartujesz') i pasek z ćwiekami który mam z czasów kiedy aspirowałam do bycia nastoletnim punkiem leżącym w błocie na festiwalu w Jarocinie. Udało mi się ich przekonać, że prawo do zabrania wszystkich ulubionych kosmetyków mam zapewnione w konstytucji, ale obiecałam wzamian wyrzucić też poradnik do Wiedźmina. Jestem jednak sprytnym kłamczuchem i przerzuciłam do bagażu podręcznego. Nie wiem tylko co z tym jednym bonusowym kilogramem. Spróbuję coś jeszcze wcisnąć w hand baggage, albo zapłacę 20 euro na lotnisku. Mogę sobie na to pozwolić, na szczęście jestem tak bogata, że mogę wykupić całą Anglię i pół Irlandii.

Zrobiłam research na forach i wiem już, że przejść się po Manchesterze nocą jest tak bezpieczne jak owinięcie się w szalik Wisły Kraków i skandowanie 'Jebać Legię' na dworcu w Warszawie. Wygląda na to, że będę musiała zarzucić nocne spacery, ale przynajmniej zachowam obydwie nerki.

O Wilmslow z kolei wiem tyle, że jest mniejsze od Nowego Targu, jest tam basen, biblioteka, tesco.. no i mieszkał tam koleś, który wynalazł Maszynę Turinga. Czyli Wilmslow powinna być mekką studentów z AGHu.

A przy okazji studiów, (umrzyj, UCAS, umrzyj) jakiś chłopiec z Manchester Metropolitan University napisał, że mogę wpaść na początku stycznia do biura international students, żeby zobaczyć ofertę. Creative Writing-  mój 'kierunek marzeń' prowadzący do tytułu Magister 'Wykształcony Bezrobotny'... Ale przynajmniej po angielskim uniwersytecie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

21 grudnia

środa, 21 grudnia 2011 20:15

dziś trzeba powiedzieć jako ciekawostkę, że jak każdy wie jest 21 grudnia 2011 roku i z tego co wiemy to ponoć według przepowiedni mamy rok do 21.12.2012... więc 366 dni bo rok przestępny... Oczywiście można między bajki takie przepowiednie włożyć ale zawsze warto się zastanowić czy tak może być. Nawet jak miałoby się tak stać to czy mamy na to jakiś wpływ? Pewnie, że nie więc cóż pozostanie tylko czekanie... a za rok się dowiemy czy między bajki schować trzeba jakiekolwiek przepowiednie... Tym bardziej wierzącym dedykuję tylko słowa z Pisma które mówią, że nie znamy dnia ani godziny i pewnie tak będzie więc według tego nikt poza Najwyższym nie może znać żadnej daty... czego i sobie i wam bym życzył, bo lepiej by było coś poza dniem 21 grudnia roku przyszłego... Musi tak być bo Gmina Raszyn ma tyle do zrobienia... a żartem powiem, że gdyby miał się spełnić czarny scenariusz to nic tylko zaplanować sobie jakieś fajne wakacje... a co być może ostatnie... no i gdyby tak można to proponuje jak dadzą brać duży kredyt by się zabawić (tylko co jak będzie jak przepowiednia się  nie spełni...)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  2 492